Głęboka jak otchłań
Czarna jak popiół.
Niebezpieczna
Niczym drapieżnik.
W rozpaczy
Możemy na nią trafić.
Jednak nie zanurzajmy się.
Wypłyńmy.
Na błękit
Na czyste morze.
Gdzie zero smutku
Nic cię nie martwi.
niedziela, 20 października 2013
POPROSTU TAKIE JEST
Są w życiu chwile dobre i te złe. których u was jest więcej?
To co kochamy
Odchodzi.
To czego nie lubimy
Zostaje.
Wiersz
Miłość jest jak dzieciństwo
Najpierw jest przy nas
Potem odchodzi.
Nie możemy o niej zapomnieć
Myślimy o niej,
A to boli.
Tak już po prostu jest.
To co kochamy
Odchodzi.
To czego nie lubimy
Zostaje.
Wiersz
Miłość jest jak dzieciństwo
Najpierw jest przy nas
Potem odchodzi.
Nie możemy o niej zapomnieć
Myślimy o niej,
A to boli.
Tak już po prostu jest.
środa, 9 października 2013
Dzisiaj był ciężki dzień, Jeszcze musiałam przygotować prace na WOS. Już jest ok, ale był makabrycznie. Polecam nowy numer BRAVO. Ciekawy i do tego z naszyjnikiem.
Polecam też poczytać o subkulturze Gothic Lolita. Bardzo ciekawa.
Tu macie linki:
http://www.darkplanet.pl/Gothic-Lolita-2696.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Lolita_%28moda%29
Miłych snów wam życzę. ;-) Jeszcze wierszyk na dobranoc.
Sny kolorowe
Zamąciły moją głowę.
Więc spać idę już,
By przy snach
Bawić się
Za dwóch!
Polecam też poczytać o subkulturze Gothic Lolita. Bardzo ciekawa.
Tu macie linki:
http://www.darkplanet.pl/Gothic-Lolita-2696.html
http://pl.wikipedia.org/wiki/Lolita_%28moda%29
Miłych snów wam życzę. ;-) Jeszcze wierszyk na dobranoc.
Sny kolorowe
Zamąciły moją głowę.
Więc spać idę już,
By przy snach
Bawić się
Za dwóch!
czwartek, 3 października 2013
niedziela, 29 września 2013
SENS
Są wżyciu chwile dobre i te złe.
Najważniejsi są jednak przyjaciele.
Jeżeli masz takiego
Dla którego zawsze jesteś ważny,
To ciesz się,
Bo najgorsze co cię może spotkać
To fałszywy przyjaciel. :-)
Najważniejsi są jednak przyjaciele.
Jeżeli masz takiego
Dla którego zawsze jesteś ważny,
To ciesz się,
Bo najgorsze co cię może spotkać
To fałszywy przyjaciel. :-)
sobota, 28 września 2013
Dla rozrywki
Nauczycielka w szkole pyta Jasia.
- Jasiu, powiedz co mamy z gąski?
- Smalec.
- No dobrze Jasiu, ale co jeszcze?
- Smalec.
-Dobrze, powiedz mi, co masz w poduszce?
- Dziurę.
- A co jest w tej dziurze?
- Pierze.
- No to co mamy z gąski?
- Smalec.
- Jasiu, powiedz co mamy z gąski?
- Smalec.
- No dobrze Jasiu, ale co jeszcze?
- Smalec.
-Dobrze, powiedz mi, co masz w poduszce?
- Dziurę.
- A co jest w tej dziurze?
- Pierze.
- No to co mamy z gąski?
- Smalec.
Nauczyciel do Jasia:
-Napisz 100 razy w zeszycie: nie będe mówił do nauczyciela przez TY".
Na drugi dzień Jasiu przychodzi z zeszytem do nauczyciela, a nauczyciel na to:
-Przecież kazałem napisać ci to tylko 100 razy, a tu jest 200. Dlaczego?
-Bo cię lubię stary!
-Napisz 100 razy w zeszycie: nie będe mówił do nauczyciela przez TY".
Na drugi dzień Jasiu przychodzi z zeszytem do nauczyciela, a nauczyciel na to:
-Przecież kazałem napisać ci to tylko 100 razy, a tu jest 200. Dlaczego?
-Bo cię lubię stary!
Nauczycielka oddaje Jasiowi zeszyt z wypracowaniem domowym i mówi:
- Same błędy! Znów niedostateczny!
Jasio mruczy pod nosem:
- Biedny tato...
- Same błędy! Znów niedostateczny!
Jasio mruczy pod nosem:
- Biedny tato...
Magiczne drzewo
Magiczne drzewo
(Mam nadzieje, że się wam spodoba. :-))
W pewnej krainie położonej daleko za górami stał wielki stary dąb. Niedaleko dębu była mała wioska w której mieszkało dwoje wyjątkowych dzieci. Nazywały się one Hania i Wojtuś.
Dzieci lubiły bawić się koło dębu. Lubiły też pod nim siadać i opowiadać swoje smutki i radości.
Pewnego dnia dzieci poszły do dębu i powiedziały:
-Kochany dębie nie wiemy co robić. Zmarła nasza mama, a taty nie ma, bo wróci dopiero za tydzień. Nie wiemy co począć.
-Dzieciaki nie przejmujcie się....
-Ty umiesz mówić?!
-Tak i zawsze słuchałem waszych radości i smótków, ale ten jest chyba najgorszy. Nie martwcie się. pomogę wam. Widzicie tą małą drewnianą chatkę? Możecie w niej zamieszkać. Będę wam pomagał. Musicie tylko mi obiecać, że gdy wasz tata wróci postaracie się by zyskał choć iskierkę wiary w to co się tu stanie, abym mógł z nim porozmawiać. Obiecujecie?
-Tak!!!-wykrzyknęły dzieci razem
- W takim razie przynieście najpotrzebniejsze rzeczy i zanieście do tej chatki.
Dzieci wzięły rzeczy i pobiegły do drewnianej chatki. Była mała, ale przytulna. Były w niej trzy pomieszczenia. W pierwszym znajdowały się dwa łóżeczka i wielka szafa. W drugim była kuchnia ze stolikiem i dwoma krzesełkami, a w trzecim była łazienka. Dzieciom bardzo się tam podobało, bo czuły się jak u siebie w domu. Rozpakowały się i pobiegły do drzewa żeby mu podziękować i powiedzieć jak bardzo jest to podobne do ich domu. Dąb się ucieszył.
-Dębie...-zaczęła Hania
-Nie mówcie do mnie dębie tylko po imieniu.
-Jakie jest twoję imię?- spytał Wojtuś
-Kacper.Nazwał mnie tak mój tata. Był on pomocnikiem dzieci, przejąłem ten zawód po nim gdy go ścieli. To był straszny widok.
-O to naprawdę przykro, ale co z twoją mamą?-chciała wiedzieć Hania
-To samo. Zostałem sam dziesięć lat temu.
-Oj, to przykro mi, że poruszyliśmy ten temat. Wybacz nam dę... to znaczy Kacper.
-Nic się nie stało. Przecież nie wiedzieliście.
Dzieci codziennie rozmawiały z dębem Kacprem na różne tematy i bawiły się w pobliżu chatki. Tak minął im cały tydzień. Jch tata wrócił.
Pożegnały się z dębem i pobiegły przywitać się z tatą. Gdy go zobaczyli od razu rzucili mu się na szyję. Hania przypomniała sobie co obiecali dębu i opowiedziała tacie całą historię. Tata był zaskoczony, ale ufał swoim dzieciom. Poszedł z nimi do dębu Kacpra. Gdy doszli dąb wyczuł, że tata dzieci uwierzył więc przemówił:
-Posłuchaj mnie Olafie. Tak znam, twoje imię. Dzieci przyszły tu do mnie tydzień temu, ale pewnie znasz już całą historię, aż do tego momentu. Chciałem ci powiedzieć, że zaprzyjaźniłem się z twoimi dziećmi. Są bardzo miłe i zawsze mogą na mnie liczyć jak na przyjaciela przystało. Posłuchaj, mam prośbę czy mógłbyś posadzić tu drugi dąb bym miał kogoś do towarzystwa?
-Oczywiście, przecież pomogłeś moim dzieciom. Czego się nie robi dla przyjaciół?
Tata Olaf tak jak obiecał posadził drugi dąb z którego jak się później okazało wyrosła piękna pani dąb o imieniu Sara.
Dziesięć lat później miał ze swoją partnerką Sarą małe dąbki o imionach Tomcio i Romcia. Hania, Wojtuś i ich tata żyli szczęśliwie w chatce niedaleko dębu, która przekształciła się w zamek. Wszyscy byli szczęśliwi i żyli długo i szczęśliwie.
Morał z bajki polega na rym, że zawsze możemy polegać na prawdziwych przyjaciołach, a pasujące powiedzenie brzmi:
" Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie." Gdyż Hania i Wojtuś poznali dąb gdy opowiadali mu swoje smutki.
(Mam nadzieje, że się wam spodoba. :-))
W pewnej krainie położonej daleko za górami stał wielki stary dąb. Niedaleko dębu była mała wioska w której mieszkało dwoje wyjątkowych dzieci. Nazywały się one Hania i Wojtuś.
Dzieci lubiły bawić się koło dębu. Lubiły też pod nim siadać i opowiadać swoje smutki i radości.
Pewnego dnia dzieci poszły do dębu i powiedziały:
-Kochany dębie nie wiemy co robić. Zmarła nasza mama, a taty nie ma, bo wróci dopiero za tydzień. Nie wiemy co począć.
-Dzieciaki nie przejmujcie się....
-Ty umiesz mówić?!
-Tak i zawsze słuchałem waszych radości i smótków, ale ten jest chyba najgorszy. Nie martwcie się. pomogę wam. Widzicie tą małą drewnianą chatkę? Możecie w niej zamieszkać. Będę wam pomagał. Musicie tylko mi obiecać, że gdy wasz tata wróci postaracie się by zyskał choć iskierkę wiary w to co się tu stanie, abym mógł z nim porozmawiać. Obiecujecie?
-Tak!!!-wykrzyknęły dzieci razem
- W takim razie przynieście najpotrzebniejsze rzeczy i zanieście do tej chatki.
Dzieci wzięły rzeczy i pobiegły do drewnianej chatki. Była mała, ale przytulna. Były w niej trzy pomieszczenia. W pierwszym znajdowały się dwa łóżeczka i wielka szafa. W drugim była kuchnia ze stolikiem i dwoma krzesełkami, a w trzecim była łazienka. Dzieciom bardzo się tam podobało, bo czuły się jak u siebie w domu. Rozpakowały się i pobiegły do drzewa żeby mu podziękować i powiedzieć jak bardzo jest to podobne do ich domu. Dąb się ucieszył.
-Dębie...-zaczęła Hania
-Nie mówcie do mnie dębie tylko po imieniu.
-Jakie jest twoję imię?- spytał Wojtuś
-Kacper.Nazwał mnie tak mój tata. Był on pomocnikiem dzieci, przejąłem ten zawód po nim gdy go ścieli. To był straszny widok.
-O to naprawdę przykro, ale co z twoją mamą?-chciała wiedzieć Hania
-To samo. Zostałem sam dziesięć lat temu.
-Oj, to przykro mi, że poruszyliśmy ten temat. Wybacz nam dę... to znaczy Kacper.
-Nic się nie stało. Przecież nie wiedzieliście.
Dzieci codziennie rozmawiały z dębem Kacprem na różne tematy i bawiły się w pobliżu chatki. Tak minął im cały tydzień. Jch tata wrócił.
Pożegnały się z dębem i pobiegły przywitać się z tatą. Gdy go zobaczyli od razu rzucili mu się na szyję. Hania przypomniała sobie co obiecali dębu i opowiedziała tacie całą historię. Tata był zaskoczony, ale ufał swoim dzieciom. Poszedł z nimi do dębu Kacpra. Gdy doszli dąb wyczuł, że tata dzieci uwierzył więc przemówił:
-Posłuchaj mnie Olafie. Tak znam, twoje imię. Dzieci przyszły tu do mnie tydzień temu, ale pewnie znasz już całą historię, aż do tego momentu. Chciałem ci powiedzieć, że zaprzyjaźniłem się z twoimi dziećmi. Są bardzo miłe i zawsze mogą na mnie liczyć jak na przyjaciela przystało. Posłuchaj, mam prośbę czy mógłbyś posadzić tu drugi dąb bym miał kogoś do towarzystwa?
-Oczywiście, przecież pomogłeś moim dzieciom. Czego się nie robi dla przyjaciół?
Tata Olaf tak jak obiecał posadził drugi dąb z którego jak się później okazało wyrosła piękna pani dąb o imieniu Sara.
Dziesięć lat później miał ze swoją partnerką Sarą małe dąbki o imionach Tomcio i Romcia. Hania, Wojtuś i ich tata żyli szczęśliwie w chatce niedaleko dębu, która przekształciła się w zamek. Wszyscy byli szczęśliwi i żyli długo i szczęśliwie.
Morał z bajki polega na rym, że zawsze możemy polegać na prawdziwych przyjaciołach, a pasujące powiedzenie brzmi:
" Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie." Gdyż Hania i Wojtuś poznali dąb gdy opowiadali mu swoje smutki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)