niedziela, 29 września 2013

SENS

Są wżyciu chwile dobre i te złe.
Najważniejsi są jednak przyjaciele.
Jeżeli masz takiego
Dla którego zawsze jesteś ważny,
To ciesz się,
Bo najgorsze co cię może spotkać
To fałszywy przyjaciel. :-)
 

sobota, 28 września 2013

Już nadeszła noc
Już ciemno zrobiło się,
A ty siedzisz sobie
Rozmyślasz sobie
Czym życie jest.
Czy jest dobre
Czy też złe.
Tak po ciemku
Domyślasz się,
Że to wszystko
Tak już jest.

Dla rozrywki

Nauczycielka w szkole pyta Jasia.
- Jasiu, powiedz co mamy z gąski?
- Smalec.
- No dobrze Jasiu, ale co jeszcze?
- Smalec.
-Dobrze, powiedz mi, co masz w poduszce?
- Dziurę.
- A co jest w tej dziurze?
- Pierze.
- No to co mamy z gąski?
- Smalec. 

 
Nauczyciel do Jasia:
-Napisz 100 razy w zeszycie: nie będe mówił do nauczyciela przez TY".
Na drugi dzień Jasiu przychodzi z zeszytem do nauczyciela, a nauczyciel na to:
-Przecież kazałem napisać ci to tylko 100 razy, a tu jest 200. Dlaczego?
-Bo cię lubię stary!
 
Nauczycielka oddaje Jasiowi zeszyt z wypracowaniem domowym i mówi:
- Same błędy! Znów niedostateczny!
Jasio mruczy pod nosem:
- Biedny tato...
Przyjaciele są jak okład na nasze serce. Pocieszają nas w smutnych chwilach. Są z nami na dobre i na złe. Nie wyjawiają naszych sekretów. Jeżeli są prawdziwi.
 Jeżeli jest z tobą ktoś gdy twoje życie się komplikuje to wiedz, że możesz mu zaufać, bo będzie ci pomagał. 
 Pamiętaj! Przyjaciele są ważni.

Magiczne drzewo

                                              Magiczne drzewo
(Mam nadzieje, że się wam spodoba. :-))
 W pewnej krainie położonej daleko za górami stał wielki stary dąb. Niedaleko dębu była mała wioska w której mieszkało dwoje wyjątkowych dzieci. Nazywały się one Hania i Wojtuś.
  Dzieci lubiły bawić się koło dębu. Lubiły też pod nim siadać i opowiadać swoje smutki i radości. 
  Pewnego dnia dzieci  poszły do dębu i powiedziały:
-Kochany dębie nie wiemy co robić. Zmarła nasza mama, a taty nie  ma, bo wróci dopiero za tydzień. Nie wiemy co począć. 
-Dzieciaki nie przejmujcie się....
-Ty umiesz mówić?!
-Tak i zawsze słuchałem waszych radości i smótków, ale ten jest chyba najgorszy. Nie martwcie się. pomogę wam. Widzicie tą małą drewnianą chatkę? Możecie w niej zamieszkać. Będę wam pomagał.  Musicie tylko mi obiecać, że  gdy wasz tata wróci postaracie się by zyskał choć iskierkę wiary w to co się tu stanie, abym mógł z nim porozmawiać. Obiecujecie?

-Tak!!!-wykrzyknęły dzieci razem
- W takim razie przynieście najpotrzebniejsze rzeczy i zanieście  do tej chatki.
   Dzieci wzięły rzeczy i pobiegły do drewnianej chatki. Była mała, ale przytulna. Były w niej trzy pomieszczenia. W pierwszym znajdowały się dwa łóżeczka i wielka szafa. W drugim była kuchnia ze stolikiem i dwoma krzesełkami, a w trzecim była łazienka. Dzieciom bardzo się tam podobało, bo czuły się jak u siebie w domu. Rozpakowały się i pobiegły do drzewa żeby mu podziękować i powiedzieć jak bardzo jest to  podobne do ich domu. Dąb się ucieszył.
-Dębie...-zaczęła Hania
-Nie mówcie do mnie dębie tylko po imieniu. 
-Jakie jest twoję imię?- spytał Wojtuś
-Kacper.Nazwał mnie tak mój tata. Był on pomocnikiem dzieci, przejąłem ten zawód po nim gdy go ścieli. To był straszny widok.
-O to naprawdę przykro, ale co z twoją mamą?-chciała wiedzieć Hania
-To samo. Zostałem sam dziesięć lat temu.
-Oj, to przykro mi, że poruszyliśmy ten temat. Wybacz nam dę... to znaczy Kacper.
-Nic się nie stało. Przecież nie wiedzieliście.
   Dzieci codziennie rozmawiały z dębem Kacprem na różne tematy i bawiły się w pobliżu chatki. Tak minął im  cały tydzień. Jch tata wrócił.
  Pożegnały się z dębem i pobiegły przywitać się z tatą. Gdy go zobaczyli od razu rzucili mu się na szyję. Hania przypomniała sobie co obiecali dębu i opowiedziała tacie całą historię. Tata był zaskoczony, ale ufał swoim dzieciom. Poszedł z nimi do dębu Kacpra. Gdy doszli dąb wyczuł, że tata dzieci uwierzył więc przemówił:
-Posłuchaj mnie Olafie. Tak znam, twoje imię. Dzieci przyszły tu do mnie tydzień temu, ale pewnie znasz już całą historię, aż do tego momentu. Chciałem ci powiedzieć, że zaprzyjaźniłem się z twoimi dziećmi. Są bardzo miłe i zawsze mogą na mnie liczyć jak na przyjaciela przystało. Posłuchaj, mam prośbę czy mógłbyś posadzić tu drugi dąb bym miał kogoś do towarzystwa?
-Oczywiście, przecież pomogłeś moim dzieciom. Czego się nie robi dla przyjaciół?
   Tata Olaf tak jak obiecał posadził drugi dąb z którego jak się później okazało wyrosła piękna pani dąb o imieniu Sara.

   Dziesięć lat później miał ze swoją partnerką Sarą małe dąbki o imionach Tomcio i Romcia. Hania, Wojtuś i ich tata żyli szczęśliwie w chatce niedaleko dębu, która przekształciła się w zamek. Wszyscy byli szczęśliwi i żyli długo i szczęśliwie.

    Morał z bajki polega na rym, że zawsze możemy polegać na prawdziwych przyjaciołach, a pasujące powiedzenie brzmi:
" Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie." Gdyż Hania i Wojtuś poznali dąb gdy opowiadali mu swoje smutki.